Cisza zarezerwowana dla siebie

Każdy z nas ma inny, indywidualny sposób na odpoczynek. Zauważcie, że zwykle bardzo młodzi ludzie uwielbiają spędzać wakacje w tętniących życiem kurortach, nie przeszkadza im tłum na plaży, ruch na promenadzie bliski temu na Marszałkowskiej, szlaki wypełnione po brzegi turystami. Sama tak właśnie kiedyś „odpoczywałam”!

A jak to jest teraz?

Obecnie zupełnie nie wyobrażam sobie siebie w powyższych okolicznościach. Po pracy zawodowej czym prędzej uciekam z Warszawy. Kiedy wypadam na trasę szybkiego ruchu i wiem, że za dwadzieścia minut będę w domu, prawdopodobnie robię to z nieświadomym uśmiechem na twarzy. Perspektywa przebywania w otoczeniu natury, niesie mnie niczym czarodziejski dywan unoszący się nad pierwszą warstwą chmur – tam właśnie chcę być, u siebie, w towarzystwie drzew, ptactwa, pracujących bez tchu owadów, naszych ukochanych psów chodzących za człowiekiem krok w krok.

Jakość odpoczywania na co dzień ma niebagatelne znaczenie dla funkcjonowania naszego organizmu. Przyznaję jednak ze wstydem, że za mało sypiam… śmieję się często, że wyśpię się w stanie lotnym – jeśli wiecie, co mam na myśli 😉 Długość snu to jednak jedna z podstawowych składowych dobrego samopoczucia – wcale jednak zbyt długo nie oznacza dobrze! Sama funkcjonuję w cyklu około 6-cio godzinnym, ponieważ zwyczajnie jest mi szkoda życia na przesadnie długie przebywanie pod pierzyną. Tyle się przecież dzieje obok, nawet gdy jest to zmącona jedynie świergotem ptaków cisza!

Cisza zarezerwowana tylko dla siebie. Wyobraź sobie, że wstajesz zimą, gdy jest jeszcze ciemno na dworze… zastanawiasz się, czy wskoczyć pod koc z kubkiem świeżo zaparzonej kawy, z zapaloną lampką lub świecą, ulubioną lekturą pod ręką, psem czy kotem ułożonym na Twoich stopach… Nic nie zakłóca tego spokoju i niewątpliwej magii chwili. Chodzi Ci też po głowie, by opatulić się w puchową kurtkę i poczuć skrzypiący śnieg pod nogami, zaczerpnąć mroźnego powietrza, spojrzeć w gwiaździste niebo, zaplanować dzień. A może w wiosenny poranek o piątej z groszami, nie przekręcać się na drugi bok pod zbyt ciepłą kołdrą, ale ocierając sen z oczu, wyskoczyć w dresie do ogrodu, parku, gdzie cisza jest najlepszym sprzymierzeńcem Twojej energii. Wsłuchać się w muzykę śpiewu skowronka, wypatrzeć mgiełkę pierwszych zieloności na drzewach, wciągnąć w płuca zapach kwietniowej atmosfery.

Czerp z natury tyle, ile tylko możesz. Jeżeli przed wyjściem do pracy jesteś w stanie wygospodarować tylko piętnaście minut dla siebie, zrób to. Zobacz, czy za płotem nie zakwitły bazie, zerknij, czy w sąsiedztwie żółcą się forsycje, posłuchaj, czy sroki znowu o coś walczą, kłócąc się zawzięcie. Energia popłynie w Twoich żyłach sama… To działa!

Dobrego kwietnia nam życzę 🙂

2 myśli na temat “Cisza zarezerwowana dla siebie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s