Kwietniu, załatw pogodę!

…ja zorganizuję resztę 😉

Zobacz, tak było cudownie w ten weekend… postarałeś się! Zwykle przecież wolne dni zmieniają się nieoczekiwanie w mniej przyjemne od tych roboczych: z nieba zwisa brudna szmata, kostki spragnione słonecznego wygrzania przeniknięte są w zamian chłodem lodowatego wiatru, a stopy gotowe na wiosenny pedicure, wciąż ukryte są w nudnych mokasynach. Teraz było inaczej. Pierwszy weekend kwietnia 2017 pełen słońca i rozładowanej gawiedzi – jakże przyjemny!

W zasadzie trudno było się zdecydować zarówno na stosowny ubiór, jak i na adekwatne do okoliczności pogody spędzenie czasu. Z jednej strony ogród przywoływał do kontynuacji prac porządkowych, grill domagał inauguracji sezonu, a rowery odkurzenia i przejażdżki po lesie. Zamiast tego jednakże, człowiek jakowąś słabość w mięśniach odczuwał i mrużąc oczy od ostrego słońca, „leciał przez ręce'”, składając to na tzw. przesilenie, które przecież co roku o tej samej porze nas dopada.

Nieco wbrew sobie i weekendowym tradycjom, przejrzeliśmy wpisy na temat polecanych lodziarni i… wybraliśmy się do stolicy! Nie pamiętam doprawdy, abyśmy przez ostatnie lata w ten sposób spędzali wolne chwile. W mieście?!? Hmmm. Ale tak, zrobiliśmy to, i pozwoliliśmy się rozpieścić solonemu karmelowi, pieczonym jabłkom, czekoladzie z orzechem, przeboską cappucino. Jeśli dodam, że pyszności te zaserwowały uśmiechnięte panie w stylizacji a la pin-up girl, z różowymi toczkami na głowach, zalotnie przekrzywionymi na jedną stronę – wyobrażacie sobie, że było to naprawdę miłe popołudnie! Tu link do tej cudnej lodziarni:

https://www.facebook.com/CukierniaSweetMoments/

Przesilenie powoli mija, a organizm przyzwyczaja się do długich dni i odczuwalnego ciepła. Wiem już, że powinnam zrobić grafik aktywności popracowej – rower, intensywne spacery z psami, może slow jogging – i tego się trzymać. Nie popuszczać, zdyscyplinować siebie i M., jeść więcej warzyw, częściej zabierać do pracy smoothie, zapomnieć o słodkościach. Więcej odpoczywać, regularnie czytać na tarasie, delektować się urokami ogrodu, bez nieodpowiedzialnej orki, którą zwykle sobie serwowałam. Może uda się to zrobić bez wyrzutów sumienia 😉

…i tak sobie myślę, że jeśli kwiecień się postara i załatwi pogodę, ja załatwię resztę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s