Kobieta kobiecie

…”bo nikt nie da więcej kobiecie, niż druga mądra kobieta”.

To krótki, a jak wiele mówiący cytat, pochodzący ze spontanicznej wymiany myśli z jedną z użytkowniczek Instagrama. Użytkowniczka ta to osoba o wielkim talencie artystycznym, niezwykłej wręcz intuicji w urządzaniu swojego wnętrza, intuicji godnej w moim odczuciu nowojorskiego mistrza architektury i designu. Estetyka oraz wyczucie detalu poziom master! Serio! Przy tym wszystkim, co już wymieniłam, podziw budzi także fakt cudownej spójności między tym jak ta kobieta żyje, w co się ubiera, jak nosi, o czym pisze, co tworzy, czym też bez wątpienia inspiruje. Tu wszystko ma sens, jest przemyślane, nieprzypadkowe. Przyznajcie, że niewiele jest osób, które same w sobie stanowią tak silną indywidualność w Internecie. Zapewne właśnie z tych powodów to właśnie ona przyciągnęła moją uwagę, zarówno ze względu na całość opisaną powyżej, ale też dlatego, że… ma całe rzesze naśladowców! Zrozumiałam to dość szybko napotykając co krok na niemal identyczne w klimacie konta komentatorów jej postów. WTF – że się tak kolokwialnie wyrażę – pomyślałam.

Nie znam tej dziewczyny bliżej, ot, od jakiegoś czasu z niekłamaną przyjemnością oglądam jej zdjęcia i czytam mądre wpisy. Bije z nich spokój i wewnętrzna dojrzałość, a jednocześnie jakieś nowatorstwo połączone z szacunkiem do klasyki.  Ponieważ posty pojawiają się dość regularnie, można na co dzień śledzić co ciekawego jej się przydarzyło, jaki ma nastrój, czym się smuci, czym emocjonuje. Może aktywności na Instagramie nie należy porównywać do dziennika, ale pewna z nim zbieżność występuje.  Można więc trochę tę dziewczynę poznać, w sumie jej nie znając. Wracając jednak do meritum, zastanowiłam się w pewnym momencie, jak ta kobieta reaguje na użytkowników, którzy z jednej strony ją wychwalają pod niebiosa schlebiając każdemu wpisowi (zresztą zasłużenie!), a z drugiej, starają być nią, dodam, że nie zawsze udolnie. Ona na pewno też to widzi. Czym dłużej się temu przypatrywałam, tym szerzej otwierałam źrenice. Czy naprawdę nie umiemy już być sobą? Czy musimy żyć czyimś życiem w naszych własnych domach?

Skłamałabym mówiąc, że się nikim i niczym nie inspiruję. Przeciwnie, co rusz przeżywam jakieś fascynacje! Jednak zawsze wyciągam dla siebie tylko pewne fragmenty i tak dostosowując je w trakcie do swojej własnej „modły”. A tu… no jakiś kanał! Co prawda, ponoć najwyższą formą uwielbienia i uznania jest kopiowanie czyjejś pracy czy wzorowanie się na stylu życia, ale tak bezgranicznie? Może to dla wielu jest ok, no, może. Coś mi tu jednak zgrzytało na tyle, że sama zaczęłam się w tę sytuację wczuwać myśląc, jaka byłaby moja reakcja. Złość? Irytacja? Pogodzenie się z tym faktem bez cienia negatywnych emocji, a może chociaż z pewną dozą politowania? Kobieta drugiej kobiecie może dać wszystko, ale też wszystko może próbować odbierać, także poczucie własnej odrębności. Mogę się mylić, ale faceci raczej w takie sytuacje nie wchodzą. Coś nas w tym względzie różni.

Myślę sobie, że finalna ocena tych kont-klonów zależy od skali „procederu”. Egzystencja w Internecie to przecież w ogóle dość ryzykowne posunięcie – mimo wszelkich pozytywów, które za tym idą – bowiem wraz z nią narażamy się na różnego rodzaju zagrożenia. Przykładem może być artysta fotograf, który ciężką wieloletnią pracą, dochodzi do poziomu, który pozwala mu mocno zaznaczyć swoją charakterystykę i istnieć jako artysta niezależny, rozpoznawalny i cieszący się uznaniem. Taki, który zdobywa wyróżnienia, nagrody, wygrywa w konkursach o coraz większym zasięgu i randze. I nagle znajduje się ktoś, kto bez żadnych skrupułów kopiuje jego pracę, wysyłając jako swoją, umieszczając w sieci pod swoim szyldem. To się zdarza, i to często. Budzi odrazę? No jasne!

Zapewne waga takiego rodzaju podszywania się jest znacznie większa, niż kopiowanie klimatu czyichś fotek na IG, urządzania idealnie podobnego wnętrza, układania tych samych dodatków, kolorystyki, etc. Zgadzam się bez dwóch zdań, zwłaszcza że to pierwsze, to działanie wyrafinowane, ukierunkowane na korzyść własną; tymczasem to drugie to tylko mniej lub bardziej świadoma chęć zdobycia popularności. A jednak obie sytuacje budzą we mnie kontrowersyjne emocje i chyba jednak na końcu sprzeciw.

Jak dobrze być czasem zupełnie zwyczajnym 😉

Jedna myśl na temat “Kobieta kobiecie

  1. Zwyczajnym? Chyba nie. Oryginalnym, kreatywnym i twórczym? O, tak. Z drugiej strony taki Dali nie byłby Dalim, gdyby nie doskonalił warsztatu. Dopiero technika pozwoliła artyście zrealizować artystyczne pomysły Własną wizję. Lubię dobrze prowadzone blogi, bo mnie inspirują. Każą się zastanowić nad jakością wpisu, logiem, umieszczanymi zdjęciami. Nic w tym złego pod warunkiem, że wyciągniemy wnioski i wykorzystamy wiedzę w twórczy sposób. Jednak wymogiem jest pewna rzemieślnicza biegłość, która przez początkujących musi być dopiero nabyta.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s