FOMO, czyli wolność utracona

„FOMO ma ciemną i jasną stronę. To ty wybierzesz czy będziesz Vaderem czy Lukiem Skywalkerem.”

Jeśli to czytacie, zapewne też cierpicie na syndrom FOMO. Ja cierpię z pewnością, całe szczęście, że w miarę świadomie i są chwile, gdy robię dosłownie wszystko co w mojej mocy, by się z tego cierpienia oswobodzić. FOMO, czyli z angielskiego Fear of Missing Out – to pokrótce strach przed tym, że nie będąc on-line, nie oglądając tv, nie słuchając radia, ucieka nam świat, a wraz z nim całe mnóstwo informacji, od których jesteśmy uzależnieni. FOMO potęgują media społecznościowe, wirtualna prasa, blogi i inne cuda współczesnej technologii. Czy Ty, drogi Czytelniku, jesteś FOMO?

W sumie nie zaglądam na jakąś szaleńczą liczbę stron. Interesują mnie konkretne obszary życia, więc wiadomości staram się selekcjonować, a jednak widzę, że jest tego za dużo. Zdecydowanie więcej, niż być powinno. W zasadzie nie chodzi też o to, że mitrężę czas na bezwartościowe bzdury – przeciwnie, wydaje mi się, że raczej swój światopogląd ubogacam, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że mając poczucie wolności i możliwość dostępu do niezliczonej ilości przeróżnych informacji, czuję się często jak w matni – osaczona. Rytuał: rano radio, obowiązkowo wiadomości o pełnej godzinie, potem Internet z powalającą liczbą kart, grup, blogów, zdjęć, newsów, a na koniec TV przeplatana książką, prasą, mediami, ogólnie rzecz ujmując.

Przytłacza mnie to od dłuższego czasu. Zawsze lubiłam mieć spokojną głowę, wolną od natłoku męczących spraw. Poza swoimi własnymi problemami, martwię się i przeżywam setki innych. Zastanawiam się po co i w imię czego. Oczywiście osobie z dużą dozą empatii dla drugiego człowieka, jest się trudno wyłączyć kompletnie, jednak coraz mocniej odczuwam potrzebę zażywania luksusu – luksusu, którym jest niewątpliwie bycie off-line, dosłownie i w myślach również.

„FOMO to koncentracja na pustej połowie szklanki” – to nie o mnie przecież! Dlaczego więc ślęczę na tym nieszczęsnym Facebook’u, po co otwieram i zamykam Instagram, czy inne aplikacje, dlaczego odświeżam kanały informacyjne – czego tam nieustannie szukam? Zdążę przecież przeczytać, zdążę przeżyć, zdążę się ucieszyć lub zmartwić. Nie muszę być pierwsza, przed kimś, najlepiej poinformowana z rodziny czy znajomych. Ta wolność niszczy i paradoksalnie zabiera nam siebie mimo, iż umożliwia szeroko pojętą międzyludzką integrację.

Wychodzę na rower, zamykam komputer, telefon czy co tam jeszcze. Idę popatrzeć przed siebie, powąchać las, posłuchać szumu wiatru między kosmykami włosów.

FOMO, idź precz!

2 myśli na temat “FOMO, czyli wolność utracona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s