Deszczu umiłowanie

Och, jak wiele z nas dziś narzeka patrząc za okno: „znowu pada”, „jaka okropna pogoda”, „nie znoszę deszczu”, „ta plucha mnie wykończy”, „potrzebuję słońca, upału, żaru”, „przecież jest lato”, „zimno mi”, „zmoknę”, „przez ten deszcz nie mam w ogóle energii”! Tymczasem, zauważ, że to utyskiwanie na spadającą z nieboskłonu wodę, ma swoje podstawowe źródło w tym, co musimy podczas deszczu zrobić, a czego nie.

Budzę się w poniedziałkowy poranek wściekła, że weekend jak zwykle przeleciał nie wiadomo kiedy i zamiast ciągnąć się jak flaki z olejem, przeskoczył z prędkością światła z ukochanego piątku po 16-ej na poniedziałek i 5:45. Odsłaniam okna i widzę, że w dodatku jak na złość pada, a nawet leje! Wściekłość we mnie narasta, humor pikuje w dół, a ja z minuty na minutę czuję, jakby ktoś ze mnie wysysał resztki chęci do życia. Deszcz oznacza przecież gwarantowane korki, nieuwagę kierowców, nerwowość, zmoknięcie w drodze z parkingu do biura i humor pod psem. Jak tu się cieszyć z nowego tygodnia kiedy w takich okolicznościach trzeba wyjść z domu do pracy?

Ano można, tyle, że z powyższego należy banalnie wyciąć ostatnią czynność (albo zmienić swoje podejście) 🙂 Wyobraźmy sobie, że jest rzeczony poniedziałek, obudziło nas o tej 5:45 popiskiwanie psów chcących za potrzebą wyjść na zewnątrz albo nawet nieszczęsny budzik, którego zapomnieliśmy wyłączyć. Odsłaniamy okna – pada! Równo, miarowo, całkiem ulewnie nawet. My jednak nigdzie dziś nie idziemy i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamiast wściekłości, raptem mamy w głowie absolutny spokój. Tę miarowość deszczu odczuwamy wręcz jako dobrodziejstwo i swoistą błogą harmonię między człowiekiem a naturą, coś naturalnego i potrzebnego. Pada? To wspaniale! Przyroda się napoi, zieleń odzyska soczystość, deszcz zmyje wszechobecny kurz, a nam pozostanie z uśmiechem wpatrywać się w krajobraz za oknem… Nic dziś przecież nie musimy!

Jeśli jednak tak się składa, że nie da się po prostu do pracy dziś nie pójść, najrozsądniej zmienić swoje podejście do okoliczności pogodowych i spróbować je pokochać. Podobnie jak w życiu, tak i w pogodzie nie powinniśmy szukać ideałów 😉 Pada? Trudno! Emanuj dobrą energią, a koledzy z pracy Ci za to podziękują. Zaraź ich swoim pozytywnym podejściem, rozbaw, odczaruj pluchę, a w deszczu znajdź uśmiech!

Swoją drogą, ech, ta robota… Niejednokrotnie kiwam głową, czytając cytat: „To nie poniedziałki są niefajne, tylko twoja praca” 🙂 Ja swoją pracę lubię, przynajmniej w teorii, ale że w praktyce niesie za sobą ogrom stresu i niepotrzebnej nerwowości, bywa, iż coraz częściej mam ochotę na „a gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?”

Ale, ale – przecież dla odmiany nic dziś nie muszę. Przede mną kilka dni urlopu, takiego na nicnierobienie. Pojadę gdzieś? OK. Nie pojadę? Też OK. Pada? To super. Otwieram okna, czuję lekki powiew chłodnego wiatru. Naciągam dres, nakładam na twarz grubszą warstwę kremu, zaparzam kawę, sięgam po książkę, słucham deszczu. Kapie, szumi a momentami nawet wali swoją intensywnością w szyby i dachy. Każdy z tych dźwięków to inny rodzaj muzyki: dla jednego dobrej do snu, dla drugiego skłaniającej do przemyśleń, dla trzeciego twórczej, będącej akompaniamentem do posprzątania całego domu albo napisania pierwszego rozdziału swojej pierwszej książki. Deszcz inspiruje i intensyfikuje nasze myśli, uspokaja lub napędza do działania. Wsłuchajmy się w jego nuty – może zapoczątkują w naszym dzisiejszym dniu coś dobrego, oczyszczą powietrze i wniosą nowe, lepsze chwile? Nauczyłam się żyć zgodnie z rytmem natury i akceptować to, co nam oferuje w każdym dniu naszego życia. Nie lubię oczywiście ekstremów, ponieważ wnoszą obawę i strach przed siłą, na którą człowiek nie ma wpływu, ale wszystkie pozostałe zjawiska akceptuję z wdzięcznością. Wdzięcznością za każdy przeżyty dzień – dzięki niej czuję się szczęśliwsza i spokojniejsza. Z uwagą pielęgnuję swoje życie, jak ogród, który tej codziennej troski wymaga. By cieszyć się obfitością i bogactwem każdej danej nam chwili, musimy przecież zadbać o usunięcie z niej chaosu i negatywów, a bardziej świadomie pielęgnować swoją duszę, umysł i ciało. Okoliczności zewnętrzne, takie jak deszcz o którym tu dziś piszę, to zapewne tylko niewielki procent w jakim mają wpływ na nasze zadowolenie i wewnętrzne pozytywne wibracje. Wyciszenie, porządek w nas i wokół nas, kontakt z dobrą energią płynącą od innych i wiele innych punktów, które można byłoby spisać – to daje nam realną siłę.

Pada deszcz? Wspaniale! Zrobię coś dla kogoś, zrobię coś dla siebie!

Dobrych emocji na dziś i każdy kolejny dzień nowego tygodnia nam życzę 🙂

Agnieszka

2 myśli na temat “Deszczu umiłowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s