Bloger marnotrawny

Podobno nie ma gorszego grzechu w blogowaniu, niż nieregularność i przerwy w publikowaniu. Cóż jednak poradzić, gdy moja głowa pełna była (i jest) ideowych myśli, nijak nieprzystających do formuły bloga? Prawda jest taka, że to, co się działo i dzieje w naszym pięknym kraju na tyle zawładnęło moimi szarymi komórkami, iż trudno było się skupić na czymkolwiek innym. Trudny to czas. Wierzę, że to rozumiecie i w pełni podzielacie troskę o losy naszej ojczyzny. Na blogu nie piszę jednak o polityce, pozwólcie zatem, że niniejszy post poświęcę temu, co u mnie słychać.

Co zatem u mnie? Zupełnie niezrozumiałym jest dla mnie fakt, że od wczoraj mamy sierpień – przecież dopiero był w kalendarzu czerwiec i zaczynały się wakacje! Czas ewidentnie przyspieszył, nie dając możliwości na pełnię radości z walorów lata; zupełnie jakby mówił: korzystaj szybciej, rób więcej i prędzej, bo za rogiem czai się wrzesień! Nie, nie, nie – nikt mnie nie wkręci w ten kołowrotek. Ponieważ jesień to moja ulubiona pora roku, zupełnie nie wpadam w panikę widząc miejscami przebarwiające się hortensje, czy pierwsze pąki na wrzosach.

DSC_0483

Odkąd nauczyłam się żyć zgodnie z rytmem natury i kochać jej zmienność, akceptuję to, co nam oferuje każdy dzień – oczywiście ponarzekam na zbyt długi deszcz czy męczący upał, ale bez zbędnego malkontenctwa. Chyba! 😉

Wracając do tematu, czyli tego co się u mnie wydarzyło przez ostatnie tygodnie, to muszę powiedzieć, że na pierwszy plan wysunęła się realizacja pewnego skrywanego marzenia. Myślałam o tym co najmniej od kilkunastu lat, ale albo brakowało odwagi, albo za bardzo martwiłam się tym, że może nie wypada, albo „co ludzie powiedzą”. Otóż, mam, posiadam, tak! Tatuaż, a nawet od razu dwa! Na przedramieniu kwiat lotosu, na obojczyku sugestywny napis „dream” – symbolikę pozostawiam Waszym domysłom, ale wierzcie mi, bardzo mnie opisują i bez względu na opinie, cieszę się z nich po stokroć!

20429815_807947319372420_4692591044712665615_n

Wiem, że dla wielu zrobienie sobie tatuażu wydaje się być idiotycznym posunięciem: „jak będziesz z tym wyglądać jako pomarszczona staruszka?!?”, „przecież dziary nosi tylko ‚element’ albo złoczyńcy!”, „po co ci to!”, ale prawdę mówiąc, mam to gdzieś. Uważam bowiem, że piękny tatuaż nosi znamiona prawdziwego artyzmu i ten, który nie krzyczy ani nie dominuje na ciele, jest tylko jego ozdobą. Jeśli ktoś jest ciekawy – bolało!

Dłuższe wakacyjne dni sprzyjają nadrabianiu czytelniczych zaległości. Pojawiło się w międzyczasie kilka interesujących pozycji, z których skwapliwie skorzystałam. Lato zachęca nas do wyjścia na taras z książką – może nie każdy lubi mrużyć oczy w pełnym słońcu, ale poranek czy późne popołudnie spędzone z nogami wyciągniętymi na podnóżku czy leżance, orzeźwiający napój obok i dobra książka w dłoni, skuszą chyba każdego. Przeczytałam z niekłamaną lubością świetną lekturę o roślinach we wnętrzach „Urban Jungle – Living and Styling with Plants” – to rewelacyjna pozycja dla miłośników zieleni wkomponowanej w nasze cztery kąty: zarówno obszerniejsze domy, jak i małe mieszkania. Przede wszystkim, opowiada o pasji blogerów, tworzących swoistą społeczność – głównie Instagramową – do natury, zieleni i dbałości o nią. Nawet ci z nich, którzy nie dysponują dużymi powierzchniami mieszkalnymi, tak aranżują roślinność, by na różnych poziomach tworzyły oazę zieleni, przy tym nie będąc bardzo wymagającymi jeśli chodzi o warunki uprawy. Warto zajrzeć do tej książki, mimo że jest anglojęzyczna (występuje zdaje się jeszcze w wersji niemieckiej) – zobaczycie tam mnóstwo świetnych pomysłów, porad, opisów najpiękniejszych i najtrwalszych roślin doniczkowych, wraz z podpowiedziami jak je komponować, a nawet zawieszać pod sufitem (makramy-kwietniki wróciły do łask – zrób to sam!).

 

DSC_0254

Przeczytałam też kilka pozycji o zdrowiu i urodzie, m.in najnowszą książkę Agnieszki Maciąg „Smak zdrowia”. Agnieszka nie od dzisiaj hołduje zdrowemu stylowi życia i równowadze ciała i umysłu. To osoba niezwykle inspirująca, charyzmatyczna, która wiele robi dla kobiet i ich osobistego szczęścia wynikającego przede wszystkim z życia w zgodzie z naturą. Przepisy na zdrowe napoje i potrawy, sporo rad dotyczących naturalnych metod leczenia i diet oczyszczających, sekrety pysznych kiszonek, dbałości o sprawne i szczupłe ciało – to wszystko można znaleźć w książce Agnieszki, która proponuje nam swoje sprawdzone sposoby na wprowadzenie spokoju, szczęścia i dobrej energii do własnego domu.

smak_zdrowia

Udało mi się pochłonąć jeszcze kilka nowości, ale szkoda chyba czasu na ich opisy, które są przecież dostępne w sieci – namawiam Was jedynie do myszkowania po księgarniowych półkach, bo jest obecnie w czym wybierać!

Jeśli jesteśmy przy sprawach kulturalnych, to wspomnę o znakomitym powrocie na ekrany tv najnowszego sezonu Gry o Tron. Chłonę każdy odcinek wręcz z pietyzmem, zachwycając się jak zawsze fabułą opartą o fantastyczny scenariusz, obserwuję znakomitą grę aktorską ukazującą niełatwe emocje i walkę charakterów żądnych władzy, cudowną spójność krajobrazu, kostiumów, architektury i wszelkich innych detali. Elementy zaskoczenia i zwrotów akcji są wpisane w ten najwyższej jakości obraz, zatem jeśli ktoś jeszcze nie wie, „z czym się je” ten serial, namawiam do rozpoczęcia pierwszego sezonu bez zbędnej zwłoki!

graotron2-1-640x426

Oglądamy też powracający po dwudziestu latach przerwy nowy Twin Peaks, ale trudno mi go w jakikolwiek sposób recenzować, bowiem jest tak odjechany, że za każdym razem zastanawiamy się, co Lynch zażywał tworząc kolejną scenę tego filmu 😉 Nie mniej jednak, warto się temu obrazowi przyjrzeć – wciąga, zwłaszcza agent Cooper i jego losy 🙂

Wspominając wyżej o kiszonkach Agnieszki Maciąg, nie mogę nie napisać, że rozpoczęłam produkcję zapasów na zimę. Póki co, zamknęłam w 30-stu litrowych słoikach kiszone ogórki, ale zasadzam się na znacznie więcej – postawiliśmy bowiem specjalnie przeznaczony na ten cel regalik w pomieszczeniu gospodarczym. Będą więc pomidory krojone, pomidorowa pulpa, domowy ketchup, suszone pomidory w ziołach i oliwie, a potem powidła śliwkowe w wersji bez mieszania oraz powidła dyniowo-pomarańczowo-imbirowe.

pickled-cucumbers-1520638_1920

Myślę sobie jeszcze o sałatce szwedzkiej i zielonych pomidorach – na czym się skończy, zobaczymy! A Wy zamykacie lato w słoikach?

Kiszonki to dobry sposób na przekąski podczas walki o szczupłe ciało. Są nisko kaloryczne, a przy tym pyszne i zaspokajające mały głód. Moja batalia o węższą talię i nie tylko, rozpoczęła się jakieś dwa miesiące temu. Najpierw zrezygnowałam niemal zupełnie z jedzenia mięsa, inspirując się fantastycznymi wege-przepisami z nowej Jadłonomii, a teraz od kilku tygodni odżywiam siebie i rodzinę w zbilansowany, oparty na konkretach sposób. Początkowo dobijało mnie wyliczanie, przygotowywanie posiłków nie według tego, na co mam akurat ochotę albo tego, co jest w lodówce, ale według wytycznych czyjegoś widzimisię. Złościłam się na to, nie ukrywam. Przyznam się Wam jednak, że przepisy szybko się przyswajają, zakupy nie stanowią już żadnego problemu (zwłaszcza, że są pięknie wylistowane), a samo jedzenie jest tak pyszne i zdrowe, że nie bardzo sobie wyobrażam powrót do poprzedniego sposobu odżywiania. W teorii zdrowego, a w praktyce jednak mocno odbiegającego od naprawdę sprzyjającemu dobremu samopoczuciu.

breakfast-1804457_1920

Rezultaty? Czuję się lżejsza (w kilogramach i centymetrach), nie mam żadnych wzdęć czy problemów jelitowych, a dobra energia niemal stale mi towarzyszy. Czuję siłę w ciele, jednym słowem! Żeby nie było zbyt nudno i zbyt dietetycznie, pozwalamy sobie na jeden dzień grzechu w tygodniu… to w zupełności wystarcza, serio!

W najbliższy piątek będę miała przyjemność uczestniczyć w ważnym dniu mojego chrześniaka – Jaśka. Jasiek, absolwent lotniczej szkoły w Dęblinie, powie przed ołtarzem TAK swojej wybrance. Czekają nas piękne i wzruszające chwile, to pewne – nie mogę się doczekać tego momentu! Zwłaszcza, że będzie okazja do spotkania w dużym rodzinnym gronie i mam nadzieję, mile spędzonego czasu. Przy okazji – mam już wybraną sukienkę na tę okazję – przetestuję na sobie pewien kosmetyk, o którym tylko słyszałam do tej pory. Mianowicie, będą to tzw. rajstopy w spray’u. Dlaczego zdecydowałam się na taki test? Otóż będąc osobą o ciemnej karnacji, zawsze najbledsze mam nogi. W ostatnich latach raczej nie leżę plackiem i nie opalam się specjalnie – ciemna, oliwkowa skóra zażywa słońca tylko w ruchu i jakoś nogi lekko odstają od całości 😉 Zamierzam sprawdzić już w najbliższy piątek, jak zadziała ten produkt na mojej skórze – wybrałam specyfik Sally Hansen: Airbrush Legs o odcieniu Tan Glow.

pol_pl_Sally-Hansen-Airbrush-legs-Fluid-do-nog-rajstopy-w-sprayu-75-ml-43_3

Z recenzji, które wyczytałam na popularnym portalu Wizaż wynika, że fluid jest trwały (do usunięcia podczas mocniejszego masażu mydłem z myjką), nie brudzi ubrań, a przede wszystkim nadaje i ujednolica kolor, jednocześnie maskując niedoskonałości. Efekt jest ponoć bardzo naturalny – nie widać, że cokolwiek jest nałożone. Jeśli produkt się sprawdzi, poświęcę mu osobny post 🙂

To by było na tyle!

Pozdrawiam Was sierpniowo,

Agnieszka

 

5 myśli na temat “Bloger marnotrawny

  1. Jak zawsze przeczytałam z zainteresowaniem i przyjemnością ❤ . Czytając wymyśliłam, że wybudowałaś i urządzasz stodołę, ale nie, to o inne marzenie chodziło. Nie oceniam, nie krytykuję, Twoje prawo do …. . Jeśli Ci to coś robi, jeśli tego chciałaś, to masz. Serdecznie i cieplutko pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Małgoś, tatuaż to pikuś, tak naprawdę liczy się stodoła! 😉
      Naprawdę rozglądam się za jakimś wiejskim siedliskiem, gdzie będzie więcej spokoju, przestrzeni i prowadzenie prawdziwego agro-eko-życia… stodoła świetnie się w ten plan wpisuje, zwłaszcza jeśli można byłoby ją samodzielnie odrestaurować!
      Marzenia sobie, a życie sobie… póki co, ani zdrowie, ani reszta nie pozwala, ale przecież trzeba marzyć… może nie planować, ale marzyć…
      Zdrowia ❤

      Polubienie

  2. Olu, myślę, że jednak boli – to nie było łaskotanie 😉 A to, że uczciwie mówiąc tego bólu z emocji prawie nie czułyśmy, to insza inszość 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s